Ceny w Londynie nie okazały się dla mnie jakimś ogromnym zaskoczeniem, jednak zakładałam, że będą niższe biorąc pod uwagę emigrację zarobkową Polaków. Ceny wynajmu mieszkania (o ile nie chce się mieszkać w kilka osób w jednym pokoju na końcu miasta), ceny transportu miejskiego, a nawet jedzenia ( o ile ktoś chce odżywiać się zdrowo, kupować dobrej jakości nieprzetworzone produkty) są stosunkowo wysokie. Jedzenie jest w dużym uproszczeniu średnio dwa razy droższe (nie licząc jedzenia na mieście), komunikacja miejska jest średnio 5 razy droższa (najtańszy bilet na metro to ponad 100funtów), wynajem jest również średnio 4-5 razy droższy. W zasadzie emigracja w celach wyłącznie zarobkowych wydaje się być średnio opłacalna, choćby w porównaniu do Warszawy, gdzie ceny utrzymania są jednak znacznie niższe.
Jeśli chodzi o Erasmusa, którego wysokość stypendium ma z założenia pokrywać różnice w kosztach utrzymania w poszczególnych państwach. Niestety, tak się jakoś dziwnie składa, że w niektórych krajach stypendium pokrywa CAŁOŚĆ kosztów utrzymania studenta, dodatkowo pozostawiając mu jakąś kwotę którą może nawet przywieźć do domu; a w niektórych krajach stypendium nie pokryje nawet wynajmu pokoju, nie mówiąc pozostałych kosztach. Londyn z pewnością zalicza się do tej drugiej kategorii.
Przystanki autobusowe i czas dojazdów
Przystanki autobusowe bywają od siebie oddalone o 100-150 m. Z założenia są one tylko na żądanie, w praktyce autobus zatrzymuje się na każdym (zawsze znajdzie się ktoś kto do tego konkretnego będzie miał bliżej!). To sprawia, że podróż autobusem niemiłosiernie się wydłuża. Dobrze chociaż, że prawie zawsze można usiąść ,,u góry''.
Wykładowcy i administracja na uniwersytecie
Wykładowcy są na ogół przemili i pomocni wydają mi się strasznie niańczyć swoich studentów. Gdy wykładowca zadaje pytania studenci potrafią bez cienia wstydu powiedzieć ,, Nie uważałem. O co Pan pytał?'' (zawsze zdarzy się kilku takich studentów na zajęciach co kompletnie nie wzrusza wykładowców).
Ponadto wykładowcy przypominają o zadanych pracach dosłownie na każdych zajęciach. Pomimo tego, że forma zaliczenia jest dokładnie opisana w tzw. module guides'', wykładowcy stale przypominają. ,,Termin jest za 6 tygodni, to już niewiele czasu'', ,,pozostało już tylko 5 tygodni'' itd.
Administracja to w porównaniu z polskimi warunkami bajka. Nie ma kolejek. Dodatkowo gdy tylko się podejdzie któraś z pań natychmiast pyta w czym można nam pomóc. I jakby tego było mało panie pracujące w administracji są przemiłe.