środa, 4 grudnia 2013

Jak zwalczyć zajady?

Zajady, czyli pękające kąciki ust to mój odwieczny problem. Na stałe ma po nich czerwone przebarwienia, które są jak blizny - nie schodzą. W walce z zajadami przetestowałam już chyba wszystkie możliwe rozwiązania. Pomagały mi różne rzeczy, tak jak najwyraźniej miały różne przyczyny.
- Brak witamin. 
Zazwyczaj pomagało mi branie końskich dawek witamin z grupy B. Zwykle w mojej diecie nie ma zbyt wielu pokarmów, które zawierają witaminę B2, a której niedoboru manifestacją są zajady. Zawiera się ona na przykład  w migdałach, tłustych rybach (łosoś, makrela), jajkach, mleku.
Zajady może powodować także niedobór cynku.
- Brak witaminy B powoduje uaktywnianie się drożdżaków.
Dlatego kuracje witaminową można połączyć ze stosowaniem maści przeciwgrzybicznych takich jak na przykład Clotrimazolum, czy maść na zajady Candi.

- Gdy samo przyjmowanie witamin nie przynosi efektów warto nacierać zajady sproszkowaną witaminą B, witaminą C (kwas askorbinowy). Może tez pomóc maść zawierająca cynk.

Zaskakująco, zajady które miałam od 1,5 miesiąca zniknęły w dosłownie jedną noc po kilkukrotnym posmarowaniu ich kwasem askorbinowym, czyli sproszkowaną witaminą C.

Zajady mogą mieć wiele przyczyn, w tym poważniejsze schorzenia, dlatego warto poddać się badaniom by wykluczyć tą możliwość.

poniedziałek, 28 października 2013

Co mnie zaskoczyło w Londynie? Londyn dla Erasmusa

Ceny
Ceny w Londynie nie okazały się dla mnie jakimś ogromnym zaskoczeniem, jednak zakładałam, że będą niższe biorąc pod uwagę emigrację zarobkową Polaków. Ceny wynajmu mieszkania (o ile nie chce się mieszkać w kilka osób w jednym pokoju na końcu miasta), ceny transportu miejskiego, a nawet jedzenia ( o ile ktoś chce odżywiać się zdrowo, kupować dobrej jakości nieprzetworzone produkty) są stosunkowo wysokie. Jedzenie jest w dużym uproszczeniu średnio dwa razy droższe (nie licząc jedzenia na mieście), komunikacja miejska jest średnio 5 razy droższa (najtańszy bilet na metro to ponad 100funtów), wynajem jest również średnio 4-5 razy droższy.  W zasadzie emigracja w celach wyłącznie zarobkowych wydaje się być średnio opłacalna, choćby w porównaniu do Warszawy, gdzie ceny utrzymania są jednak znacznie niższe.
Jeśli chodzi o Erasmusa, którego wysokość stypendium ma z założenia pokrywać różnice w kosztach utrzymania w poszczególnych państwach. Niestety, tak się jakoś dziwnie składa, że w niektórych krajach stypendium pokrywa CAŁOŚĆ kosztów utrzymania studenta, dodatkowo pozostawiając mu jakąś kwotę którą może nawet przywieźć do domu; a w niektórych krajach stypendium nie pokryje nawet wynajmu pokoju, nie mówiąc pozostałych kosztach. Londyn z pewnością zalicza się do tej drugiej kategorii.
Przystanki autobusowe i czas dojazdów
Przystanki autobusowe bywają od siebie oddalone o 100-150 m. Z założenia są one tylko na żądanie, w praktyce autobus zatrzymuje się na każdym (zawsze znajdzie się ktoś kto do tego konkretnego będzie miał bliżej!). To sprawia, że podróż autobusem niemiłosiernie się wydłuża. Dobrze chociaż, że prawie zawsze można usiąść ,,u góry''.
File:London bus routes 53, 11 and 88.jpg
Wykładowcy i administracja na uniwersytecie
Wykładowcy są na ogół przemili i pomocni wydają mi się strasznie niańczyć swoich studentów. Gdy wykładowca zadaje pytania studenci potrafią bez cienia wstydu powiedzieć ,, Nie uważałem. O co Pan pytał?'' (zawsze zdarzy się kilku takich studentów na zajęciach co kompletnie nie wzrusza wykładowców).
Ponadto wykładowcy przypominają o zadanych pracach dosłownie na każdych zajęciach. Pomimo tego, że forma zaliczenia jest dokładnie opisana w tzw. module guides'', wykładowcy stale przypominają. ,,Termin jest za 6 tygodni, to już niewiele czasu'', ,,pozostało już tylko 5 tygodni'' itd.
Administracja to w porównaniu z polskimi warunkami bajka. Nie ma kolejek. Dodatkowo gdy tylko się podejdzie któraś z pań natychmiast pyta w czym można nam pomóc. I jakby tego było mało panie pracujące w administracji są przemiłe.

poniedziałek, 7 października 2013

Jak liczyć kalorie?

Na samym wstępie warto sobie uświadomić, że organizm osoby, która w zasadzie nie ma ruchu potrzebuje dla podtrzymania funkcji życiowych (a zatem funkcjonowania bez okładania tłuszczu) bardzo niewielką ilość kalorii. Dla kobiety o wzroście 170 cm jest to około 1700-1800 kalorii.
Warto też dodać, że osoby wyglądające na bardzo szczupłe, wręcz wychudzone często dostarczają organizmowi średnio 800 kcal dziennie. Nie jest to oczywiście zdrowe, ani warte naśladowania, ale jedząc nieregularnie i nie przykładając też większej uwagi do jedzenia nietrudno jest tak bardzo ograniczyć energetyczną wartość spożywanego pokarmu.
Nieregularne jedzenie sprawia też, że niektóre, bardzo szczupłe osoby uważane są za mające ,,szczęście''. Ponieważ widzimy je jak pochłaniają duże ilości niezdrowego, kalorycznego jedzenia. Zwykle takie osoby potrafią w ciągu następnych dni prawie NIC nie jeść.
Łatwo winą za swój wygląd obarczyć kiepski metabolizm (uważając, że szczupłe osoby mają lepszy).
Czy chcąc stracić na wadze trzeba znać dokładną wartość kaloryczną pożywienia?
Według mnie nie. Wystarczy zapoznać się z wartością kaloryczną najczęściej spożywanych przez nas produktów. Głównie owoców i warzyw, które w sklepach często nie są opatrzone informacją o zawartości kalorycznej. (w przypadku owoców trzeba zwłaszcza uważać na banany, spory dojrzały banan często jest tak samo kaloryczny jak standardowy batonik czekoladowy, choć jest też zapewne zdrowszy :) ).
Jeśli samodzielnie przygotowujemy posiłki, warto zapoznać się z informacją ile kalorii zawierają najczęściej przygotowywane przez nas potrawy.
Ja na przykład odkryłam, że standardowe, przygotowywane przeze mnie spaghetti bolognaise to nawet 800kcal na porcję!
Poza potrawami przygotowywanymi samodzielnie sprawa jest już banalnie prosta. Właściwie wszystkie dania gotowe opatrzone są informacją o kaloryczności. To samo tyczy się produktów mlecznych, przekąsek, płatków i setek innych rzeczy.
Na co uważać.
I choć moim zdaniem nie warto liczyć każdego jabłka które się zjadło to trzeba uważać na tłuszcze, sosy i napoje. Dodana do posiłku łyżka oliwy może mieć nawet 120kcal. O podobną wartość może podnieść kaloryczność posmarowanie chleba masłem. Sosy dodawane do sałatek mogą zawierać nawet 100-300 kalorii. Podobnie sytuacja wygląda ze słodkimi napojami. Soki dostępne w sklepach mają tyle samo bądź więcej kalorii niż słodkie napoje typu fanta, cola. Są zatem bardzo kaloryczne. Nie są też moim zdaniem specjalnie zdrowie (jako że zawierają mnóstwo cukrów). Lepiej od czasu do czasu wypić sok ze świeżo wyciśniętych owoców, a na co dzień przyzwyczaić się do niesłodzonej herbaty (0, kalorii, a zielona jest pyszna!).
Jak łatwo oszacować ile dana potrawa ma kalorii.
Spożywane przez nas jedzenie ma 3 główne składniki pokarmowe: białka, tłuszcze i węglowodany (czyli cukry). I tak:
1g tłuszczu ma ok. 9 kalorii
1g węglowodanów to ok.4 kalorie
1g białka to ok. 4 kalorie.
Nietrudno więc policzyć, że np. masło składające się niemal z samego tłuszczu ma w 100g, 800-900kalorii. Podobną wartość kaloryczną mają oleje.
Słodycze niezawierające tłuszczy (zatem landrynki, gumy, lody ,,wodniaki'') będą miały znacznie niższą zawartość kaloryczną niż te zawierające tłuszcze (jak np. czekolada ok. 600kcal na 100g).

niedziela, 22 września 2013

Jak schudnąć?

W przeciągu ostatnich trzech miesięcy schudłam dokładnie 9 kg. Poniżej chciałabym zawrzeć wszystkie najważniejsze rzeczy jakich dowiedziałam się o odchudzaniu, które wypróbowałam na sobie. Mam nadzieję, że komuś się przydadzą.
Na początek każdy musi uświadomić sobie kilka rzeczy:
- Najszybsze tempo w miarę zdrowej utraty wagi to 1 kg na tydzień ( ,,w miarę'' ponieważ odchudzanie zawsze będzie wiązało się z przynajmniej niewielkim osłabieniem organizmu).
Nie ma możliwości by spalić kilogramy szybciej (jedząc). Aby naprawdę stracić 1 kg tłuszczu musimy spalić 7 000 kalorii. Zakładając, że kaloryczne zapotrzebowanie danej osoby wynosi 2000 kcal dziennie to jeśli przez tydzień będzie dostarczać tylko połowę potrzebnych kalorii (1000) spali dokładnie 1 kg.
- Szybsza utrata wagi wiąże się albo z głodzeniem bądź z utratą wody z organizmu.
- SCHUDNĄĆ MOŻE ABSOLUTNIE KAŻDY, WMAWIANIE SOBIE I OTOCZENIU, ŻE MA SIĘ TENDENCJĘ DO TYCIA TO TYLKO OSZUKIWANIE SAMEGO SIEBIE (oczywiście są osoby, stanowiące marginalny ułamek osób otyłych i z nadwagą, które z powodu stanu zdrowia nie mogą się odchudzać, bądź jest to trudniejsze w ich przypadku).
- Jeśli mamy nadwagę oznacza to, że dostarczamy organizmowi ZA DUŻO kalorii, i może on magazynować je w postaci tłuszczu.
NIE MA OSOBY, KTÓRA NIE MOŻE SCHUDNĄĆ. PRZY CAŁKOWITYM BRAKU BĄDŹ DRASTYCZNEJ REDUKCJI LICZBY DOSTARCZANYCH KALORII KAŻDY ORGANIZM ZACZNIE TRACIĆ WAGĘ AŻ W KOŃCU UMRZE Z GŁODU. Chudnięcie to jednak proces długotrwały (7000 spalonych kalorii = 1kg spalonego tłuszczu).


O mnie:
Niby wiedza na temat kalorycznej zawartości pokarmu jest ogólnodostępna, a jednak mało kto uświadamia sobie te proste zależności. Sama przez wiele lat wierzyłam, że mam po prostu tendencję do tycia (jako dziecko i nastolatka miałam znaczącą nadwagę). Ja również z nadzieją słuchałam opowieści koleżanek o tym jak udało im się schudnąć, ich rad co powinno się robić, co jeść, a czego nie jeść. Próbowałam stosować rady pojawiające się w wielu dietach (rezygnowałam z pieczywa, ciast i innych mącznych produktów, piłam tylko wodę, właściwie nie jadłam słodyczy i tłustych przekąsek, a nadal byłam gruba).
Liczenie kalorii
Liczenie kalorii przyszło dla mnie jak oświecenie:) Myślę, że samo sformułowanie ,,liczenie kalorii'' kojarzy się ludziom z rezygnacją z całej przyjemności jedzenia (ja uważam, że jest dokładnie odwrotnie!). Wszyscy chcemy przejść na dietę, schudnąć, ale potem wrócić do jedzenia tego co lubimy jeść. Oczywiście skutkuje to ponownym przyrostem wagi.
Liczenie kalorii nie jest trudne, po poznaniu podstawowych wartości będzie nam łatwo ocenić ile spożywany przez nas pokarm ich zawiera. Przykładowo wiedząc ile kalorii ma czekolada łatwo jest ocenić  ile mniej więcej może mieć batonik bądź cukierek czekoladowy.
Dlaczego dla mnie liczenia kalorii oznacza coś pozytywnego?
Ponieważ mogę jeść dokładnie to na co mam ochotę, jeśli nie przekraczam swojego kalorycznego zapotrzebowania. Czasem może to być także kanapka w McDonaldzie, chipsy czy batonik czekoladowy. Oczywiście staram się też zdrowo odżywiać. Dlatego jeśli jednego dnia jem niezbyt zdrowo staram się to potem zrównoważyć jedząc same pełnowartościowe produkty (warzywa - gotowane i na surowo, jajka gotowane, chude mięso).
Dlaczego byłam gruba?
Całe życie słyszałam jak to mączne produkty, słodycze, słodkie napoje i chipsy tuczą. Wyeliminowałam je zatem zupełnie ze swojej diety. Mimo to miałam nadwagę. Wbrew pozorom nie jest trudno przekraczać swoje dzienne zapotrzebowanie na kalorie. (Przekraczając je codziennie o 100kcal - mniej więcej tyle ma mały banan, w ciągu roku przytyjemy 5kg! Można to łatwo policzyć 365dni razy nadprogramowe 100kcal to 36500kcal podzielone na 7000 kcal (równe przybyciu jednego kilograma tłuszczu) da nam ponad 5kg przyrostu wagi)
Jako że nie jadłam pieczywa, spożywałam wyłącznie warzywa, owoce, nabiał i mięso. W przypływie głodu potrafiłam wyciągać z lodówki kolejne kabanosiki, plasterki sera żółtego (jeden to nawet 120kcal!).
Co jeszcze?
Poza liczeniem kalorii jest jeszcze jedna zasada, której trzeba trzymać się by schudnąć. Nie można jeść na noc. Nawet jeśli dostarczymy organizmowi małą ilość kalorii, jednak tuż przed spoczynkiem, kiedy nie ma on możliwości ich spalić zostaną zmagazynowane w postaci tłuszczu. Dowodzą tego między innymi badania przeprowadzone na myszach. Wszystkim myszom uczestniczącym w badaniu dostarczano tej samej ilości kalorii, jednak część miała do pożywienia dostęp przez całą dobę, a część tylko w czasie normalnej aktywności tych gryzoni. Te które otrzymywały jedzenie przez całą dobę szybko zaczęły mieć nadwagę.
Na koniec
Mam nadzieję, że to co napisałam pomoże komuś w uzyskaniu upragnionej sylwetki. Mi pomogło w zrzuceniu 9kg (planuje jednak schudnąć kolejne 5-6kg :). Bardzo żałuje, że nie uświadomiłam sobie tej prostej, ogólnodostępnej wiedzy wcześniej! Dodatkowo odchudziłam także swojego chłopaka, który przyznał, że też zawsze wierzył, że ma tendencję do tycia i wolny metabolizm.