W przeciągu ostatnich trzech miesięcy schudłam dokładnie 9 kg. Poniżej chciałabym zawrzeć wszystkie najważniejsze rzeczy jakich dowiedziałam się o odchudzaniu, które wypróbowałam na sobie. Mam nadzieję, że komuś się przydadzą.
Na początek każdy musi uświadomić sobie kilka rzeczy:
- Najszybsze tempo w miarę zdrowej utraty wagi to 1 kg na tydzień ( ,,w miarę'' ponieważ odchudzanie zawsze będzie wiązało się z przynajmniej niewielkim osłabieniem organizmu).
Nie ma możliwości by spalić kilogramy szybciej (jedząc). Aby naprawdę stracić 1 kg tłuszczu musimy spalić 7 000 kalorii. Zakładając, że kaloryczne zapotrzebowanie danej osoby wynosi 2000 kcal dziennie to jeśli przez tydzień będzie dostarczać tylko połowę potrzebnych kalorii (1000) spali dokładnie 1 kg.
- Szybsza utrata wagi wiąże się albo z głodzeniem bądź z utratą wody z organizmu.
- SCHUDNĄĆ MOŻE ABSOLUTNIE KAŻDY, WMAWIANIE SOBIE I OTOCZENIU, ŻE MA SIĘ TENDENCJĘ DO TYCIA TO TYLKO OSZUKIWANIE SAMEGO SIEBIE (oczywiście są osoby, stanowiące marginalny ułamek osób otyłych i z nadwagą, które z powodu stanu zdrowia nie mogą się odchudzać, bądź jest to trudniejsze w ich przypadku).
- Jeśli mamy nadwagę oznacza to, że dostarczamy organizmowi ZA DUŻO kalorii, i może on magazynować je w postaci tłuszczu.
NIE MA OSOBY, KTÓRA NIE MOŻE SCHUDNĄĆ. PRZY CAŁKOWITYM BRAKU BĄDŹ DRASTYCZNEJ REDUKCJI LICZBY DOSTARCZANYCH KALORII KAŻDY ORGANIZM ZACZNIE TRACIĆ WAGĘ AŻ W KOŃCU UMRZE Z GŁODU. Chudnięcie to jednak proces długotrwały (7000 spalonych kalorii = 1kg spalonego tłuszczu).
O mnie:
Niby wiedza na temat kalorycznej zawartości pokarmu jest ogólnodostępna, a jednak mało kto uświadamia sobie te proste zależności. Sama przez wiele lat wierzyłam, że mam po prostu tendencję do tycia (jako dziecko i nastolatka miałam znaczącą nadwagę). Ja również z nadzieją słuchałam opowieści koleżanek o tym jak udało im się schudnąć, ich rad co powinno się robić, co jeść, a czego nie jeść. Próbowałam stosować rady pojawiające się w wielu dietach (rezygnowałam z pieczywa, ciast i innych mącznych produktów, piłam tylko wodę, właściwie nie jadłam słodyczy i tłustych przekąsek, a nadal byłam gruba).
Liczenie kalorii
Liczenie kalorii przyszło dla mnie jak oświecenie:) Myślę, że samo sformułowanie ,,liczenie kalorii'' kojarzy się ludziom z rezygnacją z całej przyjemności jedzenia (ja uważam, że jest dokładnie odwrotnie!). Wszyscy chcemy przejść na dietę, schudnąć, ale potem wrócić do jedzenia tego co lubimy jeść. Oczywiście skutkuje to ponownym przyrostem wagi.
Liczenie kalorii nie jest trudne, po poznaniu podstawowych wartości będzie nam łatwo ocenić ile spożywany przez nas pokarm ich zawiera. Przykładowo wiedząc ile kalorii ma czekolada łatwo jest ocenić ile mniej więcej może mieć batonik bądź cukierek czekoladowy.
Dlaczego dla mnie liczenia kalorii oznacza coś pozytywnego?
Ponieważ mogę jeść dokładnie to na co mam ochotę, jeśli nie przekraczam swojego kalorycznego zapotrzebowania. Czasem może to być także kanapka w McDonaldzie, chipsy czy batonik czekoladowy. Oczywiście staram się też zdrowo odżywiać. Dlatego jeśli jednego dnia jem niezbyt zdrowo staram się to potem zrównoważyć jedząc same pełnowartościowe produkty (warzywa - gotowane i na surowo, jajka gotowane, chude mięso).
Dlaczego byłam gruba?
Całe życie słyszałam jak to mączne produkty, słodycze, słodkie napoje i chipsy tuczą. Wyeliminowałam je zatem zupełnie ze swojej diety. Mimo to miałam nadwagę. Wbrew pozorom nie jest trudno przekraczać swoje dzienne zapotrzebowanie na kalorie. (Przekraczając je codziennie o 100kcal - mniej więcej tyle ma mały banan, w ciągu roku przytyjemy 5kg! Można to łatwo policzyć 365dni razy nadprogramowe 100kcal to 36500kcal podzielone na 7000 kcal (równe przybyciu jednego kilograma tłuszczu) da nam ponad 5kg przyrostu wagi)
Jako że nie jadłam pieczywa, spożywałam wyłącznie warzywa, owoce, nabiał i mięso. W przypływie głodu potrafiłam wyciągać z lodówki kolejne kabanosiki, plasterki sera żółtego (jeden to nawet 120kcal!).
Co jeszcze?
Poza liczeniem kalorii jest jeszcze jedna zasada, której trzeba trzymać się by schudnąć. Nie można jeść na noc. Nawet jeśli dostarczymy organizmowi małą ilość kalorii, jednak tuż przed spoczynkiem, kiedy nie ma on możliwości ich spalić zostaną zmagazynowane w postaci tłuszczu. Dowodzą tego między innymi badania przeprowadzone na myszach. Wszystkim myszom uczestniczącym w badaniu dostarczano tej samej ilości kalorii, jednak część miała do pożywienia dostęp przez całą dobę, a część tylko w czasie normalnej aktywności tych gryzoni. Te które otrzymywały jedzenie przez całą dobę szybko zaczęły mieć nadwagę.
Na koniec
Mam nadzieję, że to co napisałam pomoże komuś w uzyskaniu upragnionej sylwetki. Mi pomogło w zrzuceniu 9kg (planuje jednak schudnąć kolejne 5-6kg :). Bardzo żałuje, że nie uświadomiłam sobie tej prostej, ogólnodostępnej wiedzy wcześniej! Dodatkowo odchudziłam także swojego chłopaka, który przyznał, że też zawsze wierzył, że ma tendencję do tycia i wolny metabolizm.

WOOOOW :D Gratulacje!! Muszę to przeczytać, dzisiaj wieczorem obczaję :)
OdpowiedzUsuńDobra, przeczytałam, bo nie mogłam się powstrzymać :p A powinnam właśnie czytać mega nudną i mega trudną (nawet dla native speakerów ;p) książkę. Ogólnie zgadzam się z tym co piszesz, zawsze chciałam wypróbować taki sposób zrzucania wagi.
OdpowiedzUsuńALE mój problem polega na tym, że jak nie wiem, co ma dokładnie ile kalorii, to mnie to zniechęca. Czasem ilość kalorii trzeba szacować. Co, jeżeli oszacuję sobie razem 1000 kcal dziennie, a będzie to 1500? :p Może trochę przesadzam, wiem. Ale ogólnie liczenie kalorii kojarzy mi się z bardzo żmudnym procesem, na który nie ma się czasu, ani chęci. W związku z tym byłabym wdzięczna, gdybyś opisała, jak dokładnie liczyłaś kalorie. Z jakich stron internetowych korzystałaś, jakich tabel no i jak to zazwyczaj wyglądało w ciągu dnia.
PS W czasie, kiedy ty chudłaś, ja sobie wesoło tyłam :p Maaasakra :p
Maria po prostu policz kalorie:D to nic trudnego. zrobisz to dwa razy i pozniej bedziesz wiedziec. na google jest fajna tabela kalorii.
Usuń